Historia placówki we wspomnieniach Pana Henryka Skały - założyciela szkoły

Strzępy wspomnień

 

            Po ukończeniu Liceum Pedagogicznego w Ełku, z maturą i nakazem pracy w ręku, zgłosiłem się w dniu 1 września 1949 r. w Szkole Podstawowej w Osowcu, Gmina Długobórz, Powiat Łomża.

            W dniu tym do szkoły przybyła Pani Irena Sokołow, inspektor szkolny, która wręczyła mi powołanie na kierownika tejże szkoły.

            Budynek szkolny - to barak, przydzielony przez władze powiatowe mieszkańcom Osowca z przeznaczeniem na szkołę, gdyż budynek szkoły przedwojennej został spalony w czasie działań wojennych w roku 1939. Przewieziony ponownie i zestawiony w roku 1946.

Nauczycielem został Pan Łabanowski, który po roku pracy został przeniesiony do szkoły w Lubotyniu, gdzie pracował przez kilka lat. Tam zmarł i tam został pochowany.

Po Panu Łabanowskim funkcję nauczyciela i kierownika szkoły pełnił Pan Sokołowski Jan, mieszkaniec Osowca, wraz z Panią Wiśniewską Jadwigą. Po dwóch latach pracy Pan Sokołowski został zwolniony, a szkołę po nim przejąłem ja.

Do mego przyjścia była to szkoła, w której pracowało dwóch nauczycieli w klasach I-VI.

            W roku szkolnym 1949/1950 Inspektorat Oświaty w Łomży podnosi stopień organizacyjny szkoły w Osowcu do pełnej szkoły siedmioklasowej.

Rok szkolny rozpoczyna naukę około stu uczniów.

Obsada nauczycielska:

  1. Skała Henryk
  2. Wiśniewska Jadwiga ( z męża Chmielewska)
  3. Horodyska Wanda

Zajęcia lekcyjne odbywają się w jednej izbie lekcyjnej w klasach łączonych: I-II, III-IV, V-VI.

Rodzice pracują przy oddaniu do użytku drugiej sali lekcyjnej i po feriach zimowych zajęcia odbywają się w dwóch izbach.

W okresie ferii letnich prowadzony remont pozwala na rozpoczęcie nowego roku szkolnego w czterech izbach lekcyjnych.

Otrzymujemy czwartego nauczyciela. Odchodzi Pani Chmielewska do szkoły w Zambrowie. Wzrasta liczba uczniów - dochodzi do 120.

Pracę rozpoczyna Pani Duda Stanisława Piszczatowska ( z męża Piszczatowska) oraz Maćkoczach Maria ( z męża Szulc).

Warunki pracy przerażały, również mieszkańców. Na moje barki Pani Irena Sokołow- ówczesny inspektor szkolny złożyła ciężar organizacji tejże placówki. Gdy się ma 21 lat i należy do pokolenia, które ma za sobą okres minionych wojen, człowiek nie pytał za ile będzie pracował i nie patrzył na zegarek, wiedział, że to należy wykonać. I pracował.

            Widoczny jej rozwój, systematyczne wyposażenie w sprzęt i pomoce naukowe, zmieniały surowy wygląd baraku w stosunkowo krótkim okresie czasu w przyjemne miejsce pracy, w którym przepracowałem 24 lata.

W tym okresie, ściany tego baraku opuściło około 400 absolwentów kończących klasę siódmą i ósmą. Była ta kochana młodzież, wychowana w trudnych warunkach domowych i środowiskowych. Młodzież, która nie sprawiała najmniejszych trudności wychowawczych, garnęła się do nauki, mimo bardzo poważnych zaniedbań.

Dziś, wielu z nich jest nauczycielami:

  1. Tarnowski Franciszek
  2. Wyszomirska Teresa
  3. Wyszomirska Jadwiga

Lekarzem:

  1. Choromańska Alina
  2. Sokołowska Elżbieta

Prawnik:

  1. Głębocki Józef

Ksiądz:

  1. Krasowski Witold

Inżynier W.A.T:

  1. Zaręba Roman

Trudne dzieciństwo tej młodzieży staraliśmy się uatrakcyjniać poprzez organizowanie wycieczek bliższych i dalszych (Warszawa, Augustów, Białowieża), zbiorowe wyjazdy do kina w Zambrowie.

            Ukończyłem kurs operatorów filmowych, wyposażyłem szkołę w aparat projekcyjny, wobec czego, bardzo wiele lekcji przeprowadzanych było wyświetlaniem tematycznego filmu sprowadzonego z Filmosu z Łomży. Oprócz filmów oświatowych sprowadzałem często filmy fabularne wyświetlane dla młodzieży jak i rodziców.

Ponieważ prowadziłem zajęcia z W-F i Z.P.T., miałem wiele okazji, by przebywać z młodzieżą znacznie dłużej, niż przewidywał plan zajęć uczniów.

Okres zimy, to białe szaleństwo na nartach, łyżwach i sankach. Tego sprzętu mieliśmy po 15-20 kompletów. Dawało mi to pełne zadowolenie, gdy grupa 15-20 chłopców z „fąflem” pod nosem, wyczerwienioną buzią, wracało wieczorem z gry w hokeja lub wycieczki narciarskiej po lesie, gdzie zdejmowaliśmy siodło kłusownicze lub rozkładaliśmy karmę dla dzikich zwierząt i ptactwa.

            Klasopracownię Z.P.T. miałem wyposażoną jak na warunki szkoły wiejskiej bardzo dobrze. Zapewne było to następstwem tego, że byłem instruktorem Z.P.T. i wychowania plastycznego.

Dzieci wiejskie są w tym kierunku szczególnie uzdolnione. Spod ich ręki wychodziły wspaniałe prace z drutu, metalu, szkła, drewna, papieru i gliny. Liczne eksponaty wypełniały gabloty i szafy.

            Od lat chłopięcych byłem harcerzem. Liczne obozy stałe i wędrowne dały mi solidne podstawy do pracy z drużyną harcerską w szkole. Kółko fotograficzne wyposażyłem w sprzęt fotograficzny ( 6 aparatów fotograficznych, camera, powiększalnik). Uczniowie sami wykorzystywali zdjęcia, pracowali w ciemni nad obróbką pozytywów. Do dnia dzisiejszego pozostało kilku entuzjastów, którzy nie rozstają się z aparatem (Sroka Jan, Piszczatowski Edward).

Powstał również zespół teatralny, którym kierowała P. Piszczatowska. Zespół opracował kilka przedstawień dla młodzieży szkolnej i rodziców.

            Szkoła tętniła życiem. W dzień uczyła się młodzież, wieczorem dorośli i młodzież starsza, która uzupełniała wykształcenie w zakresie szkoły podstawowej. Powstała szkoła rolnicza dla uczniów z ukończoną szkołą podstawową, po ukończeniu, której uczniowie szli do Technikum Rolniczego (skróconego).

Przedmioty zawodowe prowadzili wykładowcy z Zambrowa. Uczniowie, którzy po ukończeniu jej nie szli do Technikum, uzyskiwali uprawnienie do samodzielnego prowadzenia gospodarstwa rolnego.

W latach 1950/51 i 1951/52 istniał kurs dla analfabetów pełnych i wtórnych. Regularnie uczęszczało około 10-ciu uczestników.

W roku szkolnym 1966/67 wchodzi w życie reforma szkolna, która wprowadza nowe programy nauczania oraz klasę ósmą jako końcową. Wprowadzenie reformy poprzedziło szkolenie nauczycieli na Kurso-konferencjach pod kątem omawiania nowych programów.

Liczba uczniów wzrasta, dochodzi do 150, wobec czego powstała konieczność wynajęcia i wyposażenia nowych izb lekcyjnych.

Barak przechodzi remont kapitalny, polegający na wymianie wszystkich okien, podłóg, drzwi oraz oszalowanie zewnętrzne, nowe piece kaflowe. Pobudowano nową ubikację zewnętrzną ośmiu oczkach.

Trzy izby wynajęto u gospodarzy:

  1. Wszeborowskiego Aleksandra
  2. Mieczkowskiego Tadeusza
  3. Choromańskiego Jana

Nowy rok szkolny rozpoczęliśmy równocześnie w siedmiu salach lekcyjnych.

Wzrosła liczba etatów nauczycielskich do ośmiu. Wśród nauczycieli panowała duża płynność, powodowana najczęściej względami rodzinnymi. Ruch służbowy odbywał się najczęściej w okresie wakacyjnym. Wymienię tych, którzy pracowali najdłużej:

  1. Skała Henryk
  2. Skała Wanda
  3. Piszczatowska Stanisława
  4. Wojsławowicz Alicja
  5. Gregorek Bogumiła
  6. Korytkowska Janina
  7. Tadeusiak Helena

W krótszym okresie czasu pracowali:

      1. Rytel Stanisław

      2. Wardaszka Eugeniusz

      3. Jaźwińska Maria

      4. Kos Aldona

      5. Ratowska Janina

      6. Słabczyńska Eugenia

Moim marzeniem, któremu nie było dane spełnić się, była budowa pięknej, nowoczesnej szkoły i praca w niej. Uzyskałem przychylność władz oświatowych o konieczności budowy. Została opracowana niezbędna dokumentacja, jednak istniejący plac szkolny okazał się według ówczesnych wymogów za mały. Rozszerzenie go nie było możliwe, a Osowiec nie wyrażał zgody na kupno nowego.

W roku szkolnym 1972/73, w wyniku wprowadzenia reformy szkolnictwa, polegającej na tworzeniu szkół gminnych, stopień organizacyjny szkoły w Osowcu zostaje zaniżony do klas I-III. Uczniowie klas IV-VIII przekazano do szkoły gminnej Nr 5 w Zambrowie. Uczniowie są dowożeni do Zambrowa autobusem PKS. W szkole w Osowcu pozostają:

      1. Skała Wanda – kierownik filii

      2. Piszczatowska Stanisława

Ja zostałem przeniesiony służbowo na stanowisko Vice dyrektora Szkoły Nr 4 w Zambrowie z dniem 1 lutego 1973r.

W zawodzie nauczycielskim przepracowałem 38 lat. Za pracę zawodową i społeczną zostałem odznaczony:

     1. Złotym Krzyżem Zasługi

     2. Krzyżem Kawalerskim

Poszedłem na emeryturę w 1984r.

 

Skała Henryk